Upadłe gwiazdy

Wczoraj była noc spadających meteorów. Piękne Perseidy. Tak naukowcy nazywają drobinki pyłu, które są wyrzucane przez komety. Spalając się w  ziemskiej atmosferze zostawiają świetlisty ślad na niebie. Wtedy, gdy my się spalamy, także zostawiamy ślad, tylko te ślady zostają na zawsze, a nie jak gwiazdy znikają w zapomnieniu... Rój spadających gwiazd. Nie pamiętam kiedy patrzyłam w gwiazdy. Nie robiąc nic innego. Tak dużo mi w życiu uciekało...nie było na nic czasu. Zawsze zmęczona, zawsze spóźniona, zwykle smutna i milcząca.
Dziś nawet niedokładnie pamiętam jaka byłam. Próbuję przypomnieć sobie swój zwykły codzienny dzień, albo ten odświętny. Rodzinną sobotą, czy niedzielę. Co robiliśmy po śniadaniu? Co robiła moja rodzina, kiedy ja gotowałam obiad? Czy wieczorem siadaliśmy wszyscy razem przed telewizorem, przytulając się spędzaliśmy razem czas? Jak przez mgłę.
To niewiarygodne, przecież to moje najlepsze 10 lat, tak sądziłam. Niczego mi chyba nie brakowało, a może nie chciałam o tym myśleć. Dzień mijał za dniem, nawet chyba nie wiedziałam wtedy czego chcę od życia.
Dziś w moim domu jest spokój i wzajemne zrozumienie. Jest wesoło i lekko.
Wczoraj wieczorem, zabrałam psa i poszłam z koleżanką nad jezioro. To była bardzo ciemna noc, ale ja nie bałam się iść przez łąki. Rozłożyłyśmy koc na piachu. Leżałyśmy kilka godzin patrząc w gwiazdy. Prawie w milczeniu. Noc była ciepła i cicha. Gwiazdy spadały jak szalone. Lekko grała muzyka z mojego telefonu. Czułam zapach nocy. Byłam ja, gwiazdy i kłęby myśli. Ile mam marzeń, ile pragnień, ile tęsknot, ile wspomnień. Dlaczego ja wcześniej nie robiłam takich rzeczy? Nie dostrzegałam pajęczyn, ani piękna zachodu słońca. Nie patrzyłam w gwiazdy ani w dal. Było tylko tu i teraz. Zawsze coś musiałam i często wbrew sobie.Wszystko było ważniejsze od prawdziwego życia. A dla każdego czym innym jest prawdziwe życie pełną piersią. Jestem wdzięczna losowi, że zawrócił mnie z tej drogi. Choć powrót był bolesny, długi i łzawy...Pewne wydarzenia w naszym życiu, choć dramatyczne, sprawiają, że zaczynamy szukać siebie. Poznajemy swoje pragnienia na nowo i zaczynamy żyć po swojemu. Warto było zawrócić. Jakie jest życie kiedy spadają gwiazdy a Ty nie patrzysz na nie, nie marzysz i nie spełniasz? Jak omijanie szczęścia wielkim łukiem codzienności. Nie można chyba jednak kompletnie pozbyć się swojego prawdziwego ja. Kiedyś musi dać znać o sobie. Przypomnieć, że chce się czegoś innego, że miało się inne marzenia, że ma się swoją wytrzymałość i swoją ambicję. Ważne jest chyba to, żeby nie było za późno. Dziś znowu patrzę sobie w oczy i uśmiecham się ciepło do siebie. A jutro, upadłe gwiazdy przyniosą mi nowe wrażenia, zdarzenia, smutki i radości. Będą prawdziwe i szczere. Nigdy więcej kłamstw.
Patrz w gwiazdy i nie bój się gór przenosić. Wiatr w skrzydłach zapiera dech i prowadzi naprzód. Tylko głowę nieś wysoko!

Previous
Previous

Koniec i początek

Next
Next

Skalne miasto