Moja jogiczna mantra
Życie jest zaskakujące i nieprzewidywalne.
Żadna nowość, prawda? Może być jednak różna jakość tego życia. Można z dnia na dzień przechodzić przez nie ciągle za czymś goniąc, ale też wiele tracąc. Można też żyć świadomie i uważnie i nie tracić niczego, co ważne. Nie macie czasu? Też tak kiedyś mówiłam Mam trójkę dzieci, 3 psy, kota, chomika, prace w korporacji, dom i ogród, harcerstwo. I wiecie co? Mam czas na wszystko a przy tym mam czas dla siebie, swoich pasji, ważnych dla mnie ludzi i czas by zatrzymać się z uważnością dla tego, co wokół mnie. I jestem zwykłą dziewczyną. Wybieram zwyczajnie to, co w danej chwili jest najważniejsze. Owszem czasem nazbiera mi się dużo prania, czasem mam kurz na parapecie, brudną podłogę, czasem na obiad zamawiam pizzę. I co? I nic. Nie jestem idealna, ale wystarczająca. Tego się ciągle uczę. Prasuję przy ulubionej muzyce, sprzątam dlatego, że lubię mieć czysto, a nie dlatego że muszę. Gotuję, bo chcę, żeby moja rodzina jadła dobre rzeczy. Pracuję z radością, bo moja praca pozwala mi spełniać marzenia. Nic nie muszę, ale mogę wszystko.
Budzenie się do życia czasem jest następstwem jakiejś traumy, smutku, złości, pecha, a czasem przychodzi samo. Często wtedy, kiedy odbijamy się od jakiego dna. Nieważne jakiego. Potem się dowiemy, bo wierzę w to, że w życiu nie ma przypadków. Potrzebujemy do tego narzędzi, a jest ich wiele. Do mnie 1,5 roku temu przyszła joga kundalini. Przeczytałam ogłoszenie i zapisałam się. Nie wiedząc o niej nic. Posłuchałam intuicji. To był mój czas. Najlepszy jaki miałam, a przynajmniej wtedy byłam tego pewna. Byłam szczęśliwa i spełniona. Zupełnie nie sądziłam, że ma to głębszy sens. Dziś wiem, że miało mnie to przygotować do tego co nastąpiło później. Do utraty najbliższych osób, do przetrwania najgorszych moich chwil i obudzenia się do nowego życia dziś. Przyszły z nią książki, podkasty i przyszli ludzie…właściwi na ten czas, którzy dali mi to, czego potrzebowałam najbardziej. Choć wiadomo, Ci którzy byli ze mną zawsze wciąż trwali i wspierali. Pisałam już o tym trochę, ale dzisiaj chcę się skupić na jodze. I na wspieraniu wszechświata.
Joga kundalini
To starożytna praktyka, która łączy w sobie fizyczne ćwiczenia, medytację, mantry i techniki oddechowe. Jest to jedna z bardziej mistycznych form jogi, mająca na celu przebudzenie energii życiowej (kundalini) znajdującej się u podstawy kręgosłupa. Praktykowanie jogi kundalini to samo dobro dla ciała i umysłu. Przynajmniej dla mnie, bo każdy ma swoją drogę i swoje narzędzia. Co ona mi daje?
Poprawę zdrowia
Regularne praktykowanie jogi wzmacnia ciało, poprawia elastyczność oraz zwiększa wytrzymałość. Asany (pozycje jogi) oraz kriye (sekwencje ruchów) stymulują różne części ciała, wspierając pracę układu krążenia, oddechowego, trawiennego oraz nerwowego. A my zdrowiejemy. Samo to zdrowienie przychodzi w swoim tempie i uważności na to, co i jak jemy, czy zatrzymujemy się, żeby dostrzec piękno w naszym życiu. Samo przychodzi zrozumienie lekcji jakie nam daje każdy dzień. Uruchamia się lawina zmian. U mnie się uruchomiła.
Redukcja stresu i lepsze samopoczucie
Jednym z kluczowych elementów jogi kundalini są techniki oddechowe (pranajama) oraz medytacje. Regularne ich praktykowanie pomaga w redukcji stresu, uspokaja umysł i wprowadza stan głębokiego relaksu. Zwiększa się równowagę emocjonalną i otula nas spokój. Nauczyłam się wykorzystywać te praktyki, do równoważenia moich emocji, do odzyskiwania spokoju, do rozumienia tego, co dzieje się w moim ciele, bo ciało do nas nieustająco mówi, tylko my nie słuchamy. Biegniemy każdego dnia po swoje cele. Do czasu, aż coś zewnętrznego nas zatrzyma. Choroba, zdarzenie losowe, okoliczności. Ja wolę mieć kontrolę nad swoim życiem na tyle, na ile mogę oczywiście.
Rozwój duchowy i samopoznanie
Joga kundalini ma na celu przebudzenie duchowej energii i podniesienie jej wzdłuż kręgosłupa do głowy. To przebudzenie może prowadzić do głębszego zrozumienia siebie i świata wokół nas. Zwiększa się intuicja, jasności umysłu oraz poczucia jedności z wszechświatem. Osobiście czuję się zaopiekowana, bezpieczna i chroniona. Wiem już dziś, że wszystko dzieje się po coś, nawet jeśli jest to bardzo trudne i bolesne dla nas, to ma nas rozwijać, ma pokazać kolejne ścieżki, zadania i doświadczenia. Kiedy upadamy, trzeba się podnieść i iść dalej. Całkiem niedawno myślałam, że wegetuję, że mechanicznie wykonuje kolejne zadania dla dobra moich dzieci i że moje szczęście wewnętrzne prócz bezwarunkowej miłości matki przestało istnieć. I sama ta myśl była budująca oczywiście, bo świadomość, że mamy dla kogo żyć do życia nas stawia. Dla mnie jednak taka wegetacja, dla ważnego celu wprawdzie, okazała się tylko początkiem.
Zwiększenie kreatywności i produktywności
Regularne medytacje i ćwiczenia mogą poprawić zdolność koncentracji i skupienia, co przekłada się na większą produktywność w życiu zawodowym i osobistym. Kreatywność, to nasze życie rozkręca, pokazuje, że musimy czuć się ze soba dobrze, żeby budować trwałe i szczęśliwe relacje. Najpierw trzeba zaopiekować się soba, żeby dać innym coś dobrego. Nie wiedziałam tego jakiś czas temu. Chce dawać moim dzieciom to, co najlepsze. Dlatego nadal z tym samym celem, że mam dla kogo walczyć postawiłam sobie kolejne cele. Bycia ze sobą szczerą, bycia dla siebie dobrą i szczęśliwą również sama ze sobą. Tak by nie potrzebować prócz siebie zbyt wiele, bo sama mogę dać sobie wszystko to, czego chcę a nie to czego potrzebuję. To nie oznacza też jakiegoś ascetycznego minimalizmu, choć może kiedyś do tego dojdę To oznacza, że jeśli czegoś naprawdę bardzo chcę, to do tego doprowadzę. Jeśli kiedyś zbuduję nowy związek to dlatego, że chcę z kimś dzielić każdy dzień, a nie dlatego że potrzebuję drugiego człowieka do czegokolwiek. Bo dziś sama daję sobie bezpieczeństwo, stabilizację, równowagę, miłość.
Poprawa relacji
Joga kładzie duży nacisk na rozwijanie współczucia, empatii i zrozumienia dla innych. Stajemy się bardziej cierpliwi, życzliwi i otwarci na potrzeby innych. Stajemy się uważni i tą uwagę możemy wtedy odpowiedzialnie dać innym bez utraty siebie. Pilnując swojego komfortu, mówiąc „nie” wtedy, gdy nie jest nam z czymś po drodze.
Praktyka duchowa
Joga kundalini to nie tylko forma ćwiczeń, ale także głęboka praktyka duchowa. Podczas medytacji uczymy się bycia świadomymi, otwartymi na to, co mówi do nas nasze ciało i świat wokół nas. Słuchamy podpowiedzi, które płyną z podświadomości i z otoczenia. To holistyczna metoda, która poprawia nasze życie. Staje się częścią nas, częścią każdego dnia, my stajemy się częścią wszechświata. Mamy w zasięgu ręki narzędzia, które poprawiają nam nastrój, relaksują nas, wypędzają z nas złość, bezradność, smutek, ale w świadomy sposób. Z zauważeniem tych emocji, zrozumieniem po co się pojawiają i z szacunkiem dla siebie. Nie wypieram nauki, nie rezygnuję z uziemionej codzienności, ale równoważę ją z tym, co niewidzialne. Uwielbiam mantry i mocno wierzę w ich działanie na podświadomość. Ćwiczę z intencjami, wizualizuję swoje spełnione marzenia i afirmuję każdy dzień. Wspieram się tym, co poznałam i co na mnie działa. Czasem dzieci się śmieją, że robię dziwne rzeczy podczas ćwiczeń macham rękoma albo przyjmuję nietypowe pozycje, w których trwam jakiś czas, ale szanują i akceptują. Wiedzą, żeby mamie dać wtedy czas. Jestem pewna, że wiedzą też, że to mi pomaga, dostarcza siły, radości i szczęścia. Mam mądre dzieci:)
Jak mamy szczęście w sobie to mamy też je dokoła nas. Nasze życie jest lustrzanym odbiciem naszego wnętrza. Jeśli sami siebie nie pokochamy, to pozostanie nam czekać aż pokocha nas ktoś, a w życiu szkoda czasu na czekanie po pierwsze, a po drugie byłoby dobrze odwzajemniać uczucia Jestem dzisiaj znów szczęśliwa, czerpię samo dobro, nie koncentruje się na trudnościach czy wyzwaniach. Choć są jak u każdego. Zauważam je i po kolei realizuje kolejne założone cele. Spełniam po mału swoje małe marzenia, drobnymi krokami. Nie oznacza to, że nie mam gorszych dni, nie choruję, nie miewam pecha. Tylko wiem już, co zrobić, żeby szybciej było lepiej, żeby sobie ulżyć. Rozkładam matę, włączam mantrę i rozwiązania się pojawiają. Czasem to nagła myśl, która przebiega przez moją głowę, czasem dobra rada od kogoś, czasem piosenka w radiu z wymownym tekstem, czasem zmiana pogody... A jak nie przychodzą rozwiązania to cierpliwie czekam, co podpowie mi intuicja, wiedza lub świadomość. Jestem silna i pozytywnie nastawiona do świata. Jeśli to jest zaraźliwe, jeśli przy tym świat i ludzie obok mnie mogą się uśmiechnąć też do siebie, jeśli mogę dać komuś odrobinę nadziei i siły to moje szczęście rośnie.
Wciąż uczę się codziennie konsekwencji, cierpliwości, wdzięczności, uczę się siebie i świata. Uczę się na nowo być szczęśliwą i spełnioną. Odkąd polubiłam siebie, moje życie polubiło mnie ❤️
Niedawno mój syn powiedział przy motywującej rozmowie o jego szkole i przyszłości, że „tak go wychowałam, żeby starać się robić w życiu to co kochamy” wytrącił mi pewne argumenty ale po chwili namysłu podtrzymałam, tak trzeba żyć, by robić, to co się kocha, ale też pokochać wszystko, to co robimy wtedy jest kompletnie. Jeśli robimy coś czego nie lubimy, ale robimy to by osiągnąć to drugie, to warto robić to z szacunkiem i wytrwałością, bo celem jest znowu to co kochamy. Zupełnie inaczej wtedy wstajemy każdego dnia do życia.
Życzę Wam, żebyście znaleźli coś, co będzie Was tak rozwijało i budowało jak mnie joga. Żebyście odbierali znaki, które są wokół, żebyście mieli w sobie radość życia. Jakiekolwiek ono nie będzie. Umieli się podnosić po upadkach i doceniać te dobre chwile. Doceniać ludzi, którzy są obok.
Wdzięczna za jogę?

